Nie wiem jakim cudem ale udało mi się do ostatniej kropelki
zużyć eyeliner w żelu z Pierre rene. W zastępstwie skusiłam się na czarny
klasyczny eyeliner z Manhattanu. Przyznaje że skusiła mnie cena, robiąc zakupy
na allegro u jednego ze sprzedawców był on za ok. 6zł, więc czemu nie
pomyślałam. I tak oto stałam się jego posiadaczką.
Eyeliner znajduje się
w standardowym zakręcanym słoiczku. Konsystencja bardzo kremowa co ma
swoje plusy i minusy. Dla osób które wykonują kreseczkę już na co dzień i są do
tego przyzwyczajeni myslę że problemu nie narobi, jednakże początkującym
odradzam. Ze względu na konsystencje bardzo łatwo „zboczyc z toru”, dla tych
obeznanych może okazać się to łatwiejsze. Kolor jest naprawde intensywny, trwałośc
bardzo dobra. Nie zmaże go zwyczajnym mleczkiem, potrzebuje płynu dwufazowego.
Na samym początku pomyślałam że to jakieś badziewie, nałożyłam kreske i
zaczełam mrugac powieką w rezultacie eyeliner zaczął mi się odbijac na górnej
powiece, co estetycznie nie wygląda. Po jakimś czasie usiadłam spokojnie przed
lustrem i dałam mu kolejną szansę. Nałożyłam
eyeliner, odczekałam kilka chwil
starając się bardzo nie ruszac powieką i gdy „wysechł” zaskoczył mnie
bardzo pozytywnie.




